Bywa bezbronna.

Gdy nadchodzi niepogoda a dachu brak, wówczas wszystko w niej mokre.

- To się zrobi, mówią wtedy często rodacy.

  Przyczyny stanu po ulewie upatrują w swej masie, i jakże często, w złej woli. I u innych.

Raz bywa to czasem brzoza, a raz wrogo nastawieni do Ojczyzny sąsiedzi.

W tym drugim przypadku, brzozy wcale tam nie ma, wrogów za to tłumy.

Zawsze.

  A gdy już wreszcie nie pada, nie wieje i ciepełko los zsyła, wówczas Ojczyzna optymizmem zakwita. Na chwilę. I beztroską. Ale zaraz przecież to susza nadchodzi, abo padać znowu, zaczyna. I wtedy, jak to sąsiedzi mawiać lubią, los znowu niełaskawy, ot taki i już.

  Ojczyzna zna czasami także inne opcje.

A gdy zna, to je wybiera i czasu na narzekania, że mokro, wieje i, że w oczy, nie ma. Bo do roboty się zabiera, zamiast bezproduktywności, w zgodzie z wielowiekową Ojczyzny tradycją, upust dawać.

  Ojczyzna się zmienia, ma teraz takie możliwości.

Ale u wielu ciągle w Ojczyźnie pada. I wieje.

A obcych i wrogich mnogość.

  Może tak lubią....